Blaise Pascal napisał kiedyś w liście: „Gdybym miał więcej czasu, napisałbym krótszy list.” To zdanie, choć pochodzi z XVII wieku, doskonale opisuje wyzwanie, przed którym staje każdy doradca transakcyjny przygotowując dokumenty sprzedażowe.
Teaser i memorandum informacyjne — dwa podstawowe dokumenty w procesie sprzedaży firmy — brzmią niepozornie. W praktyce to jedne z najtrudniejszych tekstów do napisania. Dlaczego? Bo przygotowanie obszernej, 40-slajdowej prezentacji jest łatwe. Trudne jest napisanie czegoś, co zmieści się na kilkunastu stronach, wyciągnie całą esencję i skłoni kupującego do spotkania.
🎬 Więcej na ten temat dowiesz się z poniższego filmu na kanale Red Herring Masterclass. Zasubskrybuj nas, żeby nie przegapić kolejnych materiałów.
Dwa dokumenty, dwa cele
Kiedy wychodzimy z firmą na rynek i chcemy zainteresować potencjalnych nabywców, potrzebujemy dwóch podstawowych dokumentów. Każdy z nich pełni inną funkcję i trafia do kupującego na innym etapie procesu.
Teaser
Pierwszym jest teaser — zwany też one-pagerem. To krótki, anonimowy dokument, który ma jedno zadanie: wzbudzić ciekawość. Celowo nie zdradza tożsamości sprzedawanej firmy. Opisuje ją na tyle ogólnie, żeby zainteresowani chcieli dowiedzieć się więcej — i na tyle konkretnie, żeby niezainteresowani od razu to wiedzieli i nie szli dalej.
Teaser jest jednym z najtrudniejszych dokumentów w całym procesie transakcyjnym. Napisanie czegoś krótkiego, anonimowego i jednocześnie intrygującego wymaga znacznie więcej pracy niż napisanie czegoś długiego i szczegółowego.
Memorandum informacyjne
Drugim dokumentem jest memorandum informacyjne — znane też jako IM, CIM, prezentacja inwestycyjna czy prospekt. To już pełniejszy obraz firmy, przekazywany tym kupującym, którzy po lekturze teasera chcą wiedzieć więcej i podpisali NDA.
Co ważne: memorandum nie sprzedaje firmy — sprzedaje spotkanie. Tu tkwi kluczowe nieporozumienie, które widzimy regularnie w dokumentach przygotowywanych przez niedoświadczonych doradców lub samych właścicieli.
Memorandum nie ma zamknąć transakcji. Ma doprowadzić do jednego, konkretnego efektu: kupujący, który je przeczytał, powinien chcieć się spotkać ze sprzedającym. To na spotkaniu dzieje się ta chemia, która decyduje o tym, czy pojawi się oferta. Dokument tylko otwiera drzwi.
Długich prezentacji nikt nie czyta
Dlatego właśnie objętość memorandum ma ogromne znaczenie. Dokumenty, które trafiają do nas z rynku — często przygotowane przez duże firmy doradcze — są zazwyczaj bardzo obszerne, dobrze ustrukturyzowane i… nudne. Nikt ich nie czyta w całości.
Kupujący, który dostaje 40-stronicową prezentację, przewija do pierwszej i ostatniej strony i na tej podstawie decyduje, czy jest zainteresowany. Kupujący, który dostaje 10-12 slajdów, przeczyta całość.
Im krótszy dokument, tym trudniejszy do napisania
Dobre memorandum informacyjne mieści się na kilku lub kilkunastu slajdach. Mówi o firmie na tyle, żeby zainteresowani chcieli się spotkać — i na tyle mało, żeby niezainteresowani odeszli bez poufnych, wrażliwych informacji, które mogłyby im się przydać z zupełnie innych powodów.
Przygotowanie takiego dokumentu wymaga więcej czasu, więcej przemyślenia i większej dyscypliny niż napisanie obszernego raportu. Ale efekt jest proporcjonalny do nakładu pracy — bo dokument, który kupujący faktycznie przeczyta, zawsze działa lepiej niż taki, który odkłada na później.
Zastanawiasz się, jak powinna wyglądać dokumentacja sprzedażowa Twojej firmy? Skontaktuj się z nami. Wiemy, jak przygotować teaser i memorandum informacyjne w taki sposób, aby wzbudzić zainteresowanie nabywcy zakupem Twojego biznesu.